Pitaja z nasion – pierwsze podejście

W styczniu miałem przyjemność zauważyć, że w Kauflandzie w sprzedaży pojawiły się Pitaje – niestety po 16 zł za średniej wielkości okaz, lecz nie mogłem przepuścić takiej okazji – pierwszy raz poznałem i posmakowałem ten owoc w Hiszpanii dwa lata temu i od tego czasu szukałem go w sklepach, by móc spróbować go wyhodować – jak się domyślacie, urzekł mnie głównie wyglądem (bo smak raczej przeciętny i mało wyraźny) oraz faktem, że to owoc kaktusa. Dla niezorientowanych – Pitaja, zwana inaczej smoczym owocem (dlaczego, to nie trzeba raczej tłumaczyć, wystarczy spojrzeć na zdjęcia), wygląda tak:
DSC_0076 (2)DSC_0077 (2)
Nasiona, jak widać na drugim zdjęciu, są czarne i bardzo drobne, tak więc po oddzieleniu ich od miąszu wysiałem je w doniczce – niestety chyba niezbyt poprawnie, ponieważ nie wzeszło ich bardzo wiele. W dodatku, gdy próbowałem kilka przenieść do innych doniczek, próba ta się nie powiodła. Na ten moment małe, kiełkujące Pitaje mają po ok. 2 cm i po zdjęciu woreczka robiącego za szklarnię zdają się wstrzymywać ze wzrostem. Tak więc o postępach będę informował na bieżąco, poniważ Pitaje rosną raczej szybko – oby tak było i u mnie.
DSC_0026

Tagged: Tags

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *