O porażkach w hodowli słów kilka

Ten wpis chciałbym poświęcić analizie porażek odnotowanych w hodowli roślin w tym roku, a warto dodać, kilka ich było. Ale od początku:
1. Klementynka – „wysadzona” na początku roku, poprzez próbę ukorzenienia fragmentu gałązki przytwierdzonej do owocu zakupinego w markecie we Włoszech – niestety, pomimo ukorzeniacza do sadzonek częściowo zdrewniałych, roślina nie przeżyła. Może problemem było zbyt wczesne wsadzenie do doniczki. Przeczy temu jednak kolejna z porażek, opisana niżej:
2. Oliwki – tutaj miała miejsce próba ukorzenienia odrostów kilkuletniej rośliny w trzech butelkach z wodą – każda z inną ilością ukorzeniacza, niestety żadna się nie przyjęła. Może w takim razie coś jest nie w porządku z ukorzeniaczem? Warto dodać, że ta próba odbyła się latem, czyli w teoretycznie całkiem dobrym czasie na tego typu czynności. Szczerze powiedziawszy, nie wiem, czemu się nie powiodła – być może odrost został źle odcięty (zbyt wysoko?) – nie wiem tego, odrosty w wodzie otrzymałem na zasadzie wymiany roślin.
3. Awokado – w moim pierwszym wpisie o Awokado jest zdjęcie drugiej z roślin – niestety już nieaktualne. Roślina była dość słaba i długo zmagałem się z schnięciem liści (niska wilgotność powietrza lub zbyt wysoka podłoża). Około miesiąc temu wyzionęła ducha, do końca próbując wypuszczać nowe liście, pomimo schnięcia dolnych. Skończyła jako długi, wiotki pęd przewodni, na końcu którego stale utrzymywało się 5 – 7 liści. Doświadczenie z figami hodowanymi w jednakowych warunkach (lecz z różnymi rezultatami, jak to niedawno opisywałem) nauczyło mnie, że nie wszystko zależy niestety od hodowcy – jeśli roślina jest słaba od początku, to czasem warto odpuścić i spróbowac od nowa. Dlatego też obok mojego sporego już, pierwszego drzewka awokado rośnie kolejne i zapowiada się całkiem nieźle.
4. Dionaea (muchołówka) – tutaj zawinił sposób podlewania i nieco mjej ignorancji – po zakupie, zamiast poczytać więcej o roślinie, po prostu zacząłem ją traktować, jak każdą inną. A to duży błąd – tutaj zły sposób podlewania okazał się szkodliwy i w rezultacie śmiertelny.
I niestety, do listy muszę dopisać:
5. Liczi – chciałem zrobić osobną kategorię na blogu o mojej hodowli liczi – wiosną wysiałem 4 pestki, z których wzeszły 3, a 2 z nich rosły całkiem przyzwoicie, ale niestety mojemu Liczi właściwie od początku podsychały liście – trudno mi było zdiagnozować przyczynę, tak więc postanowiłem zaryzykować, winiąc zbyt niską wilgotność powietrza – zrobiłem roślinie „szklarnię” z woreczka foliowego – niestety, nie pomogło to roślinie. Prawdopodobnie niedługo Liczi zostanie usunięte i przy kazji podejmę kolejną próbę z tą rośliną od początku.

Do powyższych roślin można dopisać np. problemy z Kiwi (być może niedługo będzie wpis na ten temat), nieudany ubiegłoroczny wysiew pieprzu (aczkolwiek na dniach planuję kolejne podejście), nieudaną hodowlę Kapturnicy (roślina mięsożerna) również w ubiegłym roku i zapewne kilka innych, o których już zapomniałem.

Konkludując: nie każda roślina, którą wysiewam/wsadzam/ukorzeniam rośnie tak, jakbym chciał i trzeba wielu prób, by móc cieszyć się ciekawym zbiorem dorodnych, egzotycznych roślin. Na moim blogu (zapewne nie tylko na moim) opisywane są zwykle te „bardziej udane” próby, które są zwyczajnie warte tego, by poświęcic im chwilę i opisać progres wzrostu.

Tagged: Tags

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *