Marakuja zadomowiła się na dobre

Od mojego ostatniego wpisu na temat Marakui nie minęło zbyt wiele czasu, a muszę dodać kolejny, tym razem dotyczący przesadzania rośliny – bo ten zabieg był konieczny z uwagi na kilka czynników: pierwszy – przyrost rośliny, drugi – fakt, że wzeszło więcej szutk, niż się spodziewałem, trzeci – zbyt mała doniczka sprawia, że ryzyko zasuszenia rośliny przy spóźnionym podlaniu jest spore. Nie chcę, by ta roślina skończyła jak papaja, którą wysiałem niedawno: wzeszła ładnie, lecz jeden dzień podlania za późno sprawiło, że młode rośliny poumierały. Tutaj tego błędu nie popełnię.

Marakuja przed przesadzeniem miała po prostu ciasno:

Ta gromada liści pochodzi z wielu roślin ściśniętych w jednej doniczce

 

A po przesadzeniu wygląda to już lepiej:

większy kaliber

 

Powoli nadchodzi czas, by montować podpórki. Pewnie się zastanawiacie, dlaczego nie podzieliłem rośliny na kilka mniejszych? Dlatego, że to byłaby spora ingerencja w system korzeniowy, a dla młodej rośliny to trudna sytuacja. Niestety boleśnie przekonałem się o tym, przesadzając niedawno kakao, które zapowiadało się super, a teraz walczy o życie 🙁 Dlatego od tamtego czasu wolę z podziałem poczekać. Większe rośliny dadzą sobie radę, młode niekoniecznie.

Spód: drenaż ze żwiru i małych kamieni, ziemia: torf i ziemia brunatna. Zasilone azofoską w granulkach.

Tagged: Tags

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *