Bananowiec – problemy ze światłem

Jak co roku o tej porze Bananowiec cierpi z powodu zbyt małej ilości światła słonecznego – poniżej widać uschnięte liście poniżej korony rośliny. Tak jak np. rok temu, najpierw liście zżółkły, by później uschnąć całkiem. Od początku grudnia roślina jest dodatkowo doświetlana, by zminimalizować skutki braku odpowiedniego światła.

dav

Pomimo, że obniżona jest także wilgotność powietrza (co jest spowodowane dogrzewaniem mieszkania zimą), to roślina zdaje się i tak nieźle znosić trudne warunki. Obym mógł to powtórzyć w lutym.

Palma królewska w nowej fazie rozwoju

Dziś się pochwalę zdjęciami mojej palmy królewskiej, zwanej inaczej daktylowcem kanaryjskim. Tej jesieni dostała swój pierwszy „normalny” liść – w odróżnieniu do pojedyńczych „nitek”, które wyrastały do tej pory. Ozacza to, że wszystko z nią jest na właściwej drodze i Palma „wiek dziecięcy” ma za sobą.
dav
Nie spodziewam się specjalnego rozwoju zimą – przy takiej ilości światła, jaka jest dostępna w północnej Polsce, sukcesem będzie zachowanie stanu z jesieni. Aczkolwiek wiosną będę czekał na nowe liście 🙂

Ratowanie awokado (update w grudniu)

Problemów z awokado ciąg dalszy – tym razem robi się już poważnie. Już od powrotu z wakacji moje awokado było bardzo osłabione, ale dotychczas nie myślałem, że jest aż tak źle (wszak rosło bez większych problemów prawie trzy lata). Boki właściwie wszystkich liści zaczęły schnąć i poadać, co widać poniżej:
dav
To zdjęcie sprzed paru dni – dziś roślina wygląda dużo gorzej :/
Po analizie, doczytaniu i konsultacjach doszedłem do wniosku, że to albo przelanie, albo grzyb, albo zbyt suche powietrze, albo zbyt zasadowa ziemia. Po kupieniu płynu do pomiaru pH ziemii potwierdziły się moje obawy: prawdopodobnie z tych 4 przyczyn winne jest właśnie złe podłoże. Pomiar jej pH dał odczyn zasadowy (a awokado woli ziemie bardziej kwaśne), prawdopodobnie przez podlewanie rośliny wodą z kranu, zamiast deszczówką (do której nie miałem jakiś czas dostępu). Najgorsze, że nawet nie za bardzo jest możliwść przesadzić roślinę, bo już teraz jest bardzo osłabiona. W miarę możliwości usunąłem część ziemii z doniczki, by nie naruszyć specjalnie korzeni i zastąpiłem ją kwaśnym torfem. By poprawić wilgotność powietrza postawiłem roślinę na duży podstawek wypełniony mokrym kremazytem oraz zraszam ją częściej. Profilaktycznie zastosowałem też środek przeciwko grzybom.
Mam nadzieję, że te zabiegi przyniosą skutek, bo kończą mi się pomysły, jak mogę uratować moją ulubioną roślinę…

Update:
Schnięcie liści niestety się nie zatrzymało, ale na szczęście wybijają nowe, bez przeschnięć od początku, jak poprzednio, co daje pewną nadzieję. Aczkolwiek liczę się ze śmiercią mojej ulubionej rośliny, bo wygląda już naprawdę mizernie:
dav

Pitaja jesienią

Pomimo, że dni stają się krótsze, temperatura i wilgotność w mieszkaniu bardziej się wahają, a inne z moich roślin cierpią na różne problemy, Pitaja cały czas sukcesywnie pnie się w górę. Wygląda na to, że znów będę musiał ją dodatkowo podwiązać, by się nie przewróciła. Od ostatniego wpisu można zauważyć, że na roślinie pojawiło się coś w rodzaju pędów – są to tzw. korzenie powietrzne. Niedługo konieczne będzie także przesadzenie do większej doniczki.

dav

Ogród zimowy

W tym roku nadarzyła mi się okazja, by moje rośliny śródziemnomorskie przechować w ogrodzie zimowym – temperatura względnie stała, wynosząca kilka stopni celsjusza, wilgotnośc umiarkowana, niewielka ilość światła. Przy ograniczeniu podlewania myślę, że takie warunki całkiem nieźle symulują zimę w krajach basenu Morza Śródziemnego. Niektórzy hodowcy preferują trzymanie roślin całkiem po ciemku przez okres zimowy, ja postanowiłem jednak poeksperymentować właśnie z taką formą odpoczynku roślin.
Tak więc dwie figi, cytryna i oliwka tymczasowo są nieco poza moją kontrolą – wrócę po nie mniej więcej w połowie lutego. Oby przezimowały zgodnie z oczekiwaniami.

Szkody w roślinach pozostawionych na wakacje pod złą opieką

Wyjeżdżając na wakacje musiałem powierzyć komuś opiekę nad moją oranżerią. Niestety przychodzenie podlewać rośliny co kilka dni, bez specjalnego nadzoru nad ich bieżącym stanem doprowadziło do dość sporych szkód w moich „zbiorach”. Całkowicie padła Karambola i ta sekcja bloga będzie niestety zzawieszona, przynajmniej do zdobycia nowej rośliny. Poważnie osłabło moje duże awokado – zgubiło mnóstwo liści, a jeszcze kolejne zasychają – paradoksalnie nie z powodu przesuszenia, a prawdopodobnie przez przelanie. Przelana także została kawa, a przesuszona a następnie przelana także figa. Kilka innych roślin też pogubiło trochę liści (np. cytryna, oliwka, bananowiec), ale tam straty są mniejsze.
Oto martwa Karambola – tu raczej na 100% nic się nie da zrobić:
dav
Tutaj prawie łysa figa:
dav
a tu szkody w drzewku awokado:
dav

Najgorsze w tej sytuacji jest oczywiście przelanie – jeśli roślina złapie przez to jakiegoś grzyba lub gnicie korzeni, to sytuacja robi się naprawdę poważna. Zobaczymy – skracający się dzień także nie pomoże w regeneracji. Cóż, zobaczymy, jadąc na wakacje liczyłem się z tym, że prawdopodobnie pojawi się tego rodzaju problem.

Nowe tropikalne nabytki

Z tropikalnej wyspy Bali udało mi się przywieźć nieco pestek – mam nadzieję, że wkrótce wzbogacę swoje zbiory o kilka ciekawych, tropikalnych roślin. Po wizycie w lokalnej agroturystyce udało mi się także zdobyć owoc kakao:
dav
Na zdjęciu widać także pestki moczone w wodzie – wszystkie pochodziły z owoców, które miałem przyjemność spróbować.
Nabyte pestki to: kakaowiec, salak, rambutan, mangostan, marakuja (dwie odmiany – kwaśna oraz słodka), durian oraz czerwona pitaja. Z powyższych warte przybliżenia jest kilka roślin:
Salak – a raczej Oszpilna jadalna zwana także wężowym owocem – roślina, której owoce posiadają skórkę przypominającą skórę węża (stąd potoczna nazwa). Rośnie jako krzewiasta palma, występuje tylko na wyspach Jawa, Sumatra oraz Bali. Owoc w smaku przypomina nieco jabłko, kształtem jest zbliżony do figi. Rośnie w kiściach.
Durian – zwany także królem owoców, ale także (złośliwie, aczkolwiek nie na wyrost) królem smrodu. Drzewo, rodzące kolczaste owoce wielkości melona o wadze kilku kilogramów, hodowane jest właściwie w całej Azji południowo – wschodniej. Jednak co wyróżnia ten owoc pośród innych jest jego zapach – a raczej smród, który mi osobiście kojarzył się ze zgniłą cebulą (choć czytałem, że niektórzy bardzo różnie ten smród przyrównują). Owoc w samku jest całkiem niezły, o ile jest się w stanie ignorować wydzielany odór 😉 Ma za to dziwną konsystencję – o ile skóra owocu jest twarda (i kolczasta), to w środku miąsz jest o konsystencji przypominającej masło. Roślina dorasta nawet 30 – 40 metrów, czyli rośnie z niego naprawdę potężne drzewo.
Mangostan – średniej wielkości drzewo, dające fioletowe owoce wielkości mandarynki. Owoc po usunięciu skórki (a właściwie to łupiny) przypomina z wyglądu czosnek. W smaku jest słodki.

Pozostałe rośliny bliżej opiszę, jeśli wzejdą – nie wszystkie pestki udało mi się przewieźć w dobrym stanie, więc zobaczymy, co z tego da. W tej chwili wszystkie są wysadzone, podlane i zabezpieczone woreczkiem foliowym, by utworzyć mini-szklarnię – pozwoli ona zachować wilgotność, co uczyni lepsze warunki do wschodu roślin (warunki przypominające bardziej ich naturalne środowisko).
dav
Wszystkie rośliny, które przywiozłem żyły w warunkach naturalnych, czyli miejscu, gdzie właściwie cały rok temperatura oscyliuje między 26 a 30 st. celsjusza, wilgotność powietrza jest bardzo duża, nasłonecznienie silne, przez ok 11 – 14h na dobę. Trudno mi będzie podobne warunki na dłuższą metę utrzymać u siebie, ale próbować warto – każdy wschód i wzrost rośliny będzie satysfakcjoującym sukcesem.

Wielkie wrześniowe przesadzanie

W ten weekend miałem chwilę czasu na zajęcie się moimi roślinami – część z nich (np. kawa) wymagały pilnie interwencji. Okazało się, że tłusta, gliniasta ziemia, której używałem w wielu poprzednich przesadzaniach, jest zbyt ciężka dla większości roślin. Należy rozumieć przez to, że ziemia była zbyt zbita i za mało przepuszczalna (gdy taka ziemia przeschnie, w doniczce widać spękania) – nie każda roślina znosiła to dobrze, pomimo, że z jej żyznością było całkiem w porządku. Z roślin, które dostały nowe, większe doniczki oraz nową ziemię (na bazie ziemi ogrodowej i torfu) znalazły się: karambola, jedno z moich awokado, kiwi, kawa, figowiec oraz cytryna. Te dwie ostatnie rośliny były już mocno przerośniete – obie miały całkiem imponujący tegoroczny przyrost, więc logiczym było, że w pewnym momencie miejsce w doniczce się skończy. Przesadzanie np. dla kawy miało także na celu poprawę pH w ziemi – podlewanie wodą z kranu (niestety nie zawsze miałem dostępną deszczówkę), która najczęściej jest twarda, kończy się często zwiększeniem zasadowości gleby, której kawa nie lubi.
Poza tym wprowadziłem małą zmianę w zasilaniu – ograniczenie nawozów w płynie na rzecz granulek (głównie, by dostarczyć roślinom Azotu). Poniżej zdjęcie poglądowe z przesadzania:
dav

plany na najbliższy czas – Nowe rośliny

Z racji, że w październiku będę miał przyjemność spędzić urlop na Bali (oby tylko rozbudzający się wulkan Agung nie pokrzyżował mi planów…), mam zamiar wykorzystać wizytę tam, by zdobyć kilka nowych roślin tropikalnych. Bali jest wyspą położoną bardzo niewiele poniżej równika, dzięki czemu rośnie na niej praktycznie wszystko, co może rosnąć w strefie tropikalnej (lub subtropikalnej) – w planach mam odwiedziny na plantacjach niektórych z roślin tam hodowanych (niestety jeszcze nie wiem, których konkretnie, no oczywiście poza ryżem, którego jednak nie mam zamiaru hodować ;)). A możliwości jest sporo: Durian, Chlebowiec, Papaja, Kakaowiec, Marakuja, Wanilia, Goździkowiec, Mango, Cynamonowiec, Herbata, Liczi, Mangostan, Rambutan czy Salak – i zapewne sporo innych, choć oczywiście nie wszystko przeżyje (lub niekoniecznie nawet wykiełkuje ) w naszym chłodnym, zbyt suchym klimacie z relatywnie małą ilością światła.
Poza tym, gdy nadarzy się okazja, postaram się wzbogacić moją hodowlę o rośliny śródziemnomorskie: Migdałowiec, Pistacja, Chleb Świętojański, Granat, Szorstkowiec lub Pomarańcza. Jak widać obie listy są długie (i zapewne niekompletne), dlatego oczywiście nie chcę wszystkich tych roślin zdobyć jednocześnie – o ile z Bali przywiozę możliwie dużo nasion lub (przy odrobinie szczęścia) sadzonek, to poza tym do zimy prawdopodobnie nic więcej nowego na moim parapecie się nie pojawi.
W planach na najbliższe dni jest także wysianie pieprzu – już niebawem będzie na ten temat wpis.
Życzcie mi powodzenia w zdobywaniu roślin!

Awokado się rozrasta

Od przesadzenia moje awokado poczyniło wyraźny postęp ze wzrostem – boczne pędy wtdłużyły się wyraźnie i obrosły liśćmi do tego stopnia, że przez własny ciężar nie są w stanie wykręcić się choć nieco w górę. Daje to dość interesujący efekt, bo roślina w tym momencie przypomina obrośnięty liśćmi krzyż 😉 Całe drzewko ma już 145 cm i powoli staje się dość duże, by postawić je same na ziemii. Niestety padło częściowo „ofiarą” własnego sukcesu: przez przyspieszony wzrost, pęd (pień?) nie jest w stanie utrzymać ciężaru rośliny i bez podrórki przewróciłoby się i złamało. W momencie, gdy wysokość przekroczy 2m prawdopodobnie będę usuwał czubek, by zaczęło rosnąć w szerokość. Dziś wygląda tak:
bty
Liście, pomimo lekkich przeschnięć na niektórych, także wyglądają zdrowo:
bty
Mojemu awokado widocznie służy nowa mieszanka ziemi. Jest także regularnie zraszane. O podlewaniu nie wspominam nawet – roślina pochłania ogromne ilości wody, aczkolwiek jak zawsze trzeba uważać, by jej nie przelać – podlewam tylko, gdy liście przywiędną lekko i gdy w doniczce czuć, że jest sucho.